Czytanie to jak film w 3D.
Kto nie słyszał z nas o zaletach czytania? Rozwija sferę emocjonalną, intelektualną, ale czytanie to przede wszystkim podróż
Osobiście się przyznaję, że nie przeczytałam żadnej lektury do końca, a przy najmniej nie pamiętam żebym jakąś lekturę przeczytała do końca. Jednak rzecz w tym, że uwielbiam czytać książki, ale za mało na to czasu. Podczas czytania człowiek przenosi się w historię opowiedzianą innymi ustami, innymi oczami, a jednak czuje się jakby w niej był realnie, tam wszystko jest możliwe. Nagle możemy latać, czarować, być niezniszczalni, stać się kimkolwiek chcemy. Ja czytając książkę zawsze utożsamiam się z głównym bohaterem, to jakbym... ja była główną postacią tej książki, wszystko co się przydarza głównej postaci- przydarza się mnie. Było wiele książek, których nie chciałam kończyć dlatego zwlekałam z końcem książki, było też wiele takich, których nie doczytałam do końca, były i takie które przeżywałam przez następny miesiąc. Pomimo wszystko jednak, uwielbiam czytać, nie ma jednej, jedynej ulubionej książki. Mam nawet listę książek, które muszę przeczytać zanim umrę, nie wyobrażam sobie, że mogłabym odejść z tego świata nawet ich nie dotykając, jest na niej na przykład "Pięć osób, które spotykam w niebie"- kiedyś ją przeczytam.
Swego czasu byłam uzależniona od historii- opowieści bohaterów II Wojny Światowej, uwielbiam oglądać oczami to, co przeżywali pomimo trudnych czasów. To jak potrafili "żyć normalnie", zakochiwać się, robić wszystko to, co robiliby, gdyby nie było wojny. Z tego okresu pamiętam dwie książki, do których wracam co jakiś czas, pierwsza "Malowany ptak", a druga "Non omnis moriar" wpadłam na nie przez przypadek w szkolnej bibliotece, ale nie wyobrażam sobie że mogłabym ich nigdy nie dotknąć. Oczywiście chyba jak większość czytałam książki Coelho i Murakami'ego, i "dały mi do myślenia", to chyba te książki obok których nie można przejść obojętnie, mają coś w sobie takiego MAGICZNEGO. Do dziś przeżywam trylogię Stieg'a Larsson'a, to ona zaczęła moją historię z zakochaniem się w thrillerach książkowych. Jeśli jednak chodzi o ostatnią książkę, to przeczytałam ją podczas mojego 11- dniowego pobytu w szpitalu tego lata, a jest to "Lśnienie", które oczywiście było na mojej liście. Książka jest zaczarowana, jak w sumie każda z książek, ale nie potrafiłam się od niej oderwać i oczywiście potem obejrzałam film ... który mnie zawiódł.
Swoje książki zawsze wypożyczam, nie kupuję, bo bym chyba zbankrutowała, może dla nie których to bez sensu, ale jestem przekonania, że skoro mogę ją sobie równie dobrze kupić to mogę ją równie dobrze postawić na półce i czekać aż nie będę miała co czytać. Książki wypożyczone mają to do siebie, że nie zawsze wszystkie są i jest pewien termin zwrotu - i to jest piękne. Nie mogę sobie pozwolić, by książka na mnie czekała, a wręcz przeciwnie gdy zachodzę do bibliotek, to ja czekam na nie, wyglądam za nimi, organizuję sobie wszystko pod kątem tego żeby przeczytać książkę, jestem ich niewolnikiem, uwięzionym w zamku czasu. Mam świadomość, że może się zdążyć, że nigdy nie będę miała okazji do niej wrócić, dlatego każdą książkę traktują jakby była moją pierwszą i ostatnią, jakbyśmy nie mieli się już nigdy spotkać. Chłonę z nich wtedy wszystko co się da, wysysam je do ostatniej strony, do ostatniej litery. To jak pewne osoby, które stają na naszych drogach i spotykamy je tylko raz, ale wiemy że to te, które coś zmieniły w naszym życiu i żałujemy, że to był tylko raz.
Dlatego też uważam, że wypożyczanie jest o niebo lepsze niż kupowanie, to ja jestem ich więźniem, a nie one moimi
Jeszcze wiele książek czeka na moje odwiedziny

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz